środa, 22 maja 2013

cześć II


Podczas filmu słyszałam jak nieznajomy rozmawiał ze swoimi kolegami. Jeden z nich był bardzo zafascynowany filmem, drugi cały czas pisał z kimś sms, trzeci żarł już piąty, duży kubek popcornu, a czwarty rozmawiał cały czas z nieznajomym który zapytał o spacer. A ja? Ja myślałam tylko o chłopaku, który ma piękną czupryne i śliczne zielone oczy. Czułam jak się w nim zakochuje. Nigdy nie przeżyłam takiego uczucia bo byłam raczej typem „chłopczycy”. Kiedy film się skończył wyszłam z sali kinowej, a za mną podążała piątka ładnych chłopców w moim wieku. Kiedy stanęłam przed salą zielonooki chłopak do mnie podszedł i stanął jakieś 3 centymetry ode mnie i spojrzał mi się głęboko w oczy. Czułam już te motylki w brzuchu. Nie chciałam żeby się ode mnie odsunął.
-To jak idziemy?- zapytał patrząc się mi prosto w oczy
-Oczywiście, ale najpierw..- chłopak mi przerwał
-Ale..?- uśmiechnął się
-Ale muszę się najpierw dowiedzieć, jak masz na imie- odpowiedziałam uśmiechając się szeroko
-Harry. Harry Styles
-O kurcze. Emm.. Słuchaj.. Przepraszam- chciałam tłumaczyć Harremu że nic nie mam do One Direction ale on mi przerwał
-Nie martw się- objął mnie delikatnie w pasie- nie przeszkadza mi to. Cenię twoją szczerość.- uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił to uśmiechem- to chodźmy już na ten spacer.
Harry chwycił mnie delikatnie i nieśmiało za rękę i ruszyliśmy w strone wyjścia, gdy nagle Harry zamiast skręcić w prawo poszedł prosto
-Harry! Gdzie ty idziesz? Przecież wyjście jest tam- pokazałam palcem w strone drzwi
-Słońce- podszedł do mnie i uśmiechnął się- nie jestem normalnym człowiekiem i nie mogę jak normalny człowiek wychodzić z centrum handlowego na spacer. Tu jest tylnie wyjście i nie daleko, za parkiem jest fajna kawiarnia do której cie zabieram.
-No okej.- odpowiedziałam niechętnie
Hazz chwycił mnie mocno za rękę i ruszyliśmy w stronę bocznego wyjścia.



Przepraszam ze nic nie dodawałam od prawie tygodnia ale klawiatura mi się popsuła i nie miałam jak napisać tego krótkiego imagina..

2 komentarze: